Przejdź do głównej treści
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Wywiad z Wiesławem Kamińskim

Wiesław Kamiński to jeden z najpopularniejszych grzyboznawców w Polsce. Od lat popularyzuje wiedzę o grzybach, łącząc praktyczne doświadczenie terenowe z działalnością edukacyjną. Jest twórcą i prowadzącym portal nagrzyby.pl, który dla wielu grzybiarzy stał się podstawowym źródłem wiedzy.

Jego działalność wykracza poza sam portal - w mediach społecznościowych śledzi go ponad 300 tysięcy osób. Kamiński jest również autorem licznych atlasów i leksykonów grzybów, dzięki którym zarówno początkujący, jak i bardziej doświadczeni zbieracze mogą poszerzać swoją wiedzę.

W swojej pracy łączy rolę praktyka i edukatora, promując świadome, odpowiedzialne i bezpieczne grzybobranie. Pokazuje, że zbieranie grzybów to nie tylko hobby, ale także ważny element polskiej tradycji i sposób na kontakt z naturą.

  • autor: Krzysztof
  • dodano: 17-05-2026
  • w kategorii Wywiad
Wywiad z Wiesławem Kamińskim

Skąd wzięła się Twoja pasja do grzybobrania i jak wyglądały Twoje początki?

Już jako dziecko uwielbiałem chodzić z tatą na grzyby i to właśnie on zaszczepił we mnie pasję do grzybobrania. Pamiętam także wycieczki organizowane przez zakłady pracy, podczas których wspólnie wyjeżdżaliśmy na grzybobrania. Z czasem zacząłem sam odkrywać nowe miejsca i coraz częściej wyruszałem do lasu w poszukiwaniu grzybów.

Czy grzybobranie to dla Ciebie bardziej sport, relaks czy styl życia?

Można powiedzieć, że grzybobranie jest dla mnie połączeniem wszystkich tych trzech rzeczy. Przede wszystkim to relaks i sposób na odpoczynek wśród natury. W pewnym sensie jest to także sport, bo czasami rywalizacja o to, kto znajdzie więcej grzybów, potrafi być naprawdę emocjonująca. To również styl życia - uwielbiam przebywać w lesie i trudno mi wyobrazić sobie wolny czas bez spacerów pośród drzew i poszukiwania grzybów.



Czy zdarzyło Ci się kiedyś pomylić grzyby? Jakie wnioski z tego wyciągnąłeś?

Nigdy nie zdarzyło mi się poważnie pomylić grzybów. Był jednak jeden przypadek, który szczególnie zapamiętałem. Oznaczyłem gatunek,  którego uważałem za gąskę zielonkę, dopiero mykolog z Norwegii zwrócił mi uwagę, że błędnie go rozpoznałem. Dzięki temu zrozumiałem, że czasami można natrafić na gatunki, których nie ma jeszcze w naszych checklistach czy zbiorach grzybów występujących w Polsce lub są bardzo mało znane.

Pomyłka dotyczyła gąski piekącej, bardzo podobnej do gąski zielonki. To był jedyny raz, kiedy źle oznaczyłem grzyba, ale wyciągnąłem z  tego ważny wniosek - nawet mając duże doświadczenie, warto zachować pokorę i cały czas poszerzać swoją wiedzę.



Jakie są Twoje trzy ulubione gatunki grzybów i dlaczego właśnie te?

Moim najbardziej ulubionym grzybem są smardze. To właśnie od fascynacji smardzami i ich poznawania wszystko się zaczęło - do tego stopnia, że znalazły się nawet w logo mojego internetowego klubu miłośników grzybów. Wiele lat temu kolega z Zakopanego po raz pierwszy pokazał mi smardze na Słowacji i od tamtej pory praktycznie co roku jeżdżę ich szukać, poznając kolejne gatunki. Uważam, że to jedne z najpiękniejszych wiosennych     grzybów.

Drugim moim ulubionym gatunkiem jest borowik ceglastopory. To również grzyb pojawiający się bardzo wcześnie w sezonie. Dawniej był niedoceniany i rzadko zbierany, szczególnie w górach, gdzie miejscowa ludność często go niszczyła lub omijała. Dziś coraz więcej osób docenia jego walory smakowe i chętnie wkłada go do koszyka, co bardzo mnie cieszy.

Trzecim grzybem jest muchomor czerwieniejący. Kiedy pokazuję go w koszyku, często wywołuje zdziwienie i komentarze typu: „wyrzuć to!". Samo słowo „muchomor" budzi u wielu osób niepokój, mimo że od lat wiadomo, iż muchomor czerwieniejący jest grzybem jadalnym i bardzo smacznym. To także gatunek stosunkowo łatwy do rozpoznania. Cieszy mnie, że dzięki edukacji i mojej działalności coraz więcej grzybiarzy przekonuje się do tego grzyba i zaczyna go zbierać.

Jaki był Twój najbardziej spektakularny zbiór?

Najmilej wspominam ogromny zbiór smardzów sprzed około 20 lat. Grzybów było wtedy tak dużo, że nie miałem już do czego ich zbierać, a koszyk był wypełniony po brzegi. Trafiłem wtedy na miejsce, które przez kilkanaście kolejnych lat regularnie obradzało w smardze i stało się dla mnie wyjątkowe. Z czasem jednak las zaczął się zmieniać i grzybów było tam coraz mniej. Dziś smardze już praktycznie w tym miejscu nie rosną, ale wspomnienie pierwszego odkrycia tego stanowiska i tych niezwykłych zbiorów wciąż pozostaje jednym z najpiękniejszych momentów mojej grzybiarskiej pasji.



Gdzie można Cię najczęściej spotkać? Jakie lasy lub regiony wybierasz?

Najczęściej można mnie spotkać w lasach w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, czyli Krakowa. Najbliżej mam do Puszczy Niepołomickiej, która jest jednym z moich podstawowych terenów do grzybo-fotografowania. Często odwiedzam również lasy Orawy - zarówno po stronie polskiej, jak i słowackiej. Bazą wypadową są dla mnie m.in. Orawskie Ranczo w Harkabuzie oraz Agro Zacisze w Zubrzycy Górnej. Lubię też wyjazdy w lasy Pasma Brzanki, gdzie goszczę u przemiłych gospodarzy gospodarstwa agroturystycznego Agro-Chmurka. Wrzesień i połowę października zwykle spędzam na Kaszubach, w ośrodku wypoczynkowym Zawiaty koło Czarnej Dąbrówki, a następnie na Mazurach, w ośrodku Wodnik w Rucianem-Nida. W obu tych miejscach prowadzę grzybowe turnusy, podczas których wspólnie z uczestnikami wyruszam na swoje ulubione miejscówki oraz prowadzę prezentacje i rozmowy o grzybach.


Czy masz sekretne miejscówki, czy raczej dzielisz się nimi z innymi?

To jedno z tych pytań, które w świecie grzybiarzy zawsze budzi uśmiech 🙂

Powiem tak: „sekretne miejscówki" to trochę legenda, trochę realna praktyka. Każdy doświadczony grzybiarz ma swoje rejony, które zna lepiej niż własną kieszeń - ale one rzadko są naprawdę „tajne". Las się zmienia, grzyby nie stoją w jednym miejscu, a natura i tak nie lubi ekskluzywności. Z drugiej strony, jest też coś takiego jak dzielenie się wiedzą. Bo wskazanie typu lasu, siedliska czy konkretnego mikroskopijnego „klimatu grzybowego" często daje innym więcej niż sama kropka na mapie. Ja bym to ujął tak: nie tyle sekretne miejsca, co sekretne obserwacje - gdzie patrzeć, pod jakimi drzewami, po jakim deszczu i w jakich warunkach.

Kiedy pojawił się pomysł na stworzenie portalu nagrzyby.pl i czy spodziewałeś się takiej popularności?

Pomysł na stworzenie portalu nagrzyby.pl pojawił się dość naturalnie - z potrzeby uporządkowania - wiedzy i pasji, która z czasem zaczęła wychodzić poza zwykłe „grzybobranie dla siebie".Strona zapoczątkowałem w 1999 roku. W pewnym momencie zbieranie informacji, zdjęć i obserwacji z lasu przestało mieścić się tylko w prywatnych notatkach czy rozmowach ze znajomymi. Pojawiła się potrzeba miejsca, gdzie można to zebrać w jednym punkcie i jednocześnie podzielić się tym z innymi pasjonatami.

Co do popularności - zawsze jest pewna niepewność na starcie. Nigdy nie ma gwarancji, że temat „chwyci" w takim stopniu. Ale zainteresowanie grzybami w Polsce jest ogromne, a jeśli do tego dochodzi autentyczność i praktyczne podejście, to ludzie szybko to doceniają.

Nie zakładałem z góry konkretnej skali, ale z czasem widać było, że to nie jest tylko nisza, a raczej społeczność, która naprawdę żyje tym tematem.

Czy pamiętasz moment, w którym zrozumiałeś, że Twoja działalność w internecie trafia do szerokiego grona odbiorców?

Tak - taki moment zwykle nie przychodzi jako jeden „wielki wybuch", tylko raczej jako suma drobnych sygnałów, które zaczynają się powtarzać. Najpierw widać to w komentarzach i wiadomościach: nie tylko od znajomych, ale od zupełnie nowych osób, z różnych regionów. Później dochodzi większe udostępnianie treści, cytowanie, dyskusje w grupach tematycznych. I nagle okazuje się, że to, co było tworzone głównie z pasji i potrzeby dzielenia się wiedzą, zaczyna żyć własnym życiem.

nagrzyby.pl⁠ stało się w pewnym momencie czymś więcej niż tylko miejscem publikacji - zaczęło funkcjonować jako punkt odniesienia dla ludzi zainteresowanych grzybami. I właśnie wtedy pojawia się ta świadomość, że odbiorcy są już nie tylko „lokalni" czy „znajomi znajomych", ale naprawdę szerokie grono. Co ciekawe, taki moment nie zawsze wiąże się z poczuciem „sukcesu" w sensie medialnym - raczej z lekkim zdziwieniem, że temat, który wydawał się bardzo niszowy i terenowy, ma tak duży zasięg i rezonuje z tak wieloma osobami.



Czy technologia, jak aplikacje czy grupy w mediach społecznościowych, bardziej pomaga czy szkodzi grzybobraniu?

To jest trochę miecz obosieczny - technologia potrafi zarówno bardzo pomóc grzybiarstwu, jak i je „rozmyć", jeśli korzysta się z niej bez refleksji.

Z jednej strony aplikacje, mapy i grupy w mediach społecznościowych zrobiły coś, co jeszcze kilkanaście lat temu było trudne: szybki przepływ informacji. Ludzie dzielą się obserwacjami, warunkami w lasach, zdjęciami znalezisk, a początkujący mogą szybciej nauczyć się podstaw. Do tego dochodzi dokumentacja gatunków, możliwość porównania, konsultacji - to realnie podnosi poziom wiedzy.

Z drugiej strony pojawia się kilka problemów. Po pierwsze, nadmierne „mapowanie miejscówek" może prowadzić do presji na konkretne lasy. Po drugie, w internecie krąży sporo błędnych oznaczeń grzybów - a w tej dziedzinie pomyłka bywa poważna. No i jest jeszcze aspekt „turystyki grzybowej", gdzie ludzie jadą za cudzym zdjęciem, zamiast uczyć się czytać las samodzielnie.

Najciekawsze jest to, że najlepsze efekty daje połączenie obu światów: technologia jako narzędzie, ale las jako nauczyciel. Portale takie jak nagrzyby.pl⁠ pokazują właśnie takie podejście - dzielenie się wiedzą, ale z naciskiem na obserwację, siedliska i zrozumienie przyrody, a nie tylko „gdzie rośnie". W skrócie: technologia nie szkodzi ani nie pomaga sama w sobie - to raczej sposób, w jaki ją wykorzystamy, robi całą różnicę.

Zauważyłem też kiedyś fora grzybowe cieszyły się wielkim powodzeniem ale z biegiem czasu internauci przenieśli się na FB, Instagram, Tik Tok gdzie łatwiejsza staje się komunikacja i wymiana doświadczeń. Ważne jest jednak obserwować ludzi którzy mają wiedzę na temat grzybów a nie takich którym się tylko wydaje że ją posiadają.

Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w polskim prawie dotyczącym grzybobrania, co by to było?

Gdybym miał wskazać jedną rzecz, którą warto zmienić w przepisach dotyczących grzybobrania w Polska, to byłoby to lepsze połączenie ochrony gatunkowej z jasną, terenową edukacją. Dziś przepisy dotyczące grzybów chronionych są dość klarowne na papierze, ale w praktyce wielu ludzi nadal nie ma pewności, co wolno zbierać, a czego nie. Efekt bywa taki, że część osób nieświadomie łamie prawo, a inni z ostrożności omijają nawet gatunki, które są legalne i jadalne. Dlatego sensowną zmianą byłoby wprowadzenie bardziej czytelnych oznaczeń i edukacji w terenie - np. tablic w lasach zarządzanych przez Lasy Państwowe, które w prosty sposób pokazują najważniejsze gatunki chronione, ich podobieństwa i ryzyko pomyłek. Do tego można dodać jeszcze jedną ważną perspektywę:

Aby chronić grzyby, trzeba chronić przede wszystkim ich środowisko. Samo zbieranie grzybów i przenoszenie ich w przewiewnych koszach może w pewnym stopniu sprzyjać rozprzestrzenianiu zarodników w nowe miejsca - nie dotyczy to tylko gatunków inwazyjnych co pokazało jednoznacznie rozprzestrzenienie się złotaka wysmukłego przez grzybiarzy, ale potencjalnie wielu innych grzybów uważanych za rzadkie. Z tej perspektywy ochrona niektórych gatunków, np. smardzów, bywa dyskusyjna - bo w praktyce może im bardziej szkodzić nadmierna restrykcyjność niż samo zbieranie. Smardze są gatunkami dynamicznymi, często pojawiają się w nowych miejscach i zmieniają swoje stanowiska.

I tutaj dochodzi doświadczenie terenowe: od lat obserwuję że  regularne zbieranie smardzów na Słowacji nie zatrzymuje ich występowania - wręcz przeciwnie, pojawiają się w coraz to nowych lokalizacjach. Dlatego rodzi się pytanie: skoro tak to działa w naturze i w praktyce terenowej, to czy podejście ochronne zawsze musi oznaczać ograniczanie zbioru, czy raczej mądrą ochronę siedlisk i środowiska?



Co doradziłbyś początkującym grzybiarzom?

Grzyby nie rosną przypadkowo - są ściśle związane z drzewami, glebą i wilgotnością. Jeśli nauczysz się rozpoznawać siedliska, połowa sukcesu jest już za Tobą. Dopiero później przychodzi dokładna znajomość gatunków. Ważne jest też, aby w pierwszej kolejności poznać najpopularniejsze grzyby jadalne oraz te najbardziej trujące. To daje podstawowe bezpieczeństwo i pozwala uniknąć najgroźniejszych pomyłek.

Druga zasada: pewność ponad emocje. Jeśli masz choć cień wątpliwości co do gatunku - nie zbieraj. W grzybobraniu nie ma miejsca na „wydaje mi się". Lepiej wrócić z mniejszym koszem niż podjąć ryzyko błędu.

Warto również korzystać z rzetelnych źródeł wiedzy i szukać pomocy u osób z realnym doświadczeniem. Jeśli korzystasz z grup w mediach społecznościowych, wybieraj te, za którymi stoją osoby z wiedzą i uprawnieniami - grzyboznawcy, klasyfikatorzy grzybów czy doświadczeni mykolodzy. Nie opieraj się na przypadkowych komentarzach, które nie biorą odpowiedzialności za udzielane informacje. Największą wartość mają opinie moderatorów i specjalistów z udokumentowaną wiedzą i praktyką.

Kolejna rzecz: ucz się kilku gatunków na start, a nie wszystkich naraz. Na przykład borowik, podgrzybek, koźlarz - i ich charakterystyczne cechy. Dopiero później stopniowo poszerzaj wiedzę. Nadmiar informacji na początku to najprostsza droga do pomyłek.

I jeszcze jedno - może najważniejsze: chodź do lasu regularnie, nie tylko „na grzyby". Obserwuj przyrodę, ucz się jej rytmu i zmian. Grzybobranie to nie wyścig ani loteria - to umiejętność czytania lasu. Kto zrozumie to na początku swojej drogi, ten z czasem będzie wracał z lasu nie tylko z koszem grzybów, ale też z dużo większą wiedzą i satysfakcją z samego obcowania z naturą.