Przejdź do głównej treści
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Wywiad z Marianną Kasperczyk - Pieprznik.pl

Marianna Kasperczyk od lat z pasją odkrywa i pokazuje niezwykły świat grzybów. Jest twórczynią bloga „Pieprznik" oraz kanału na YouTube, gdzie dokumentuje wyprawy do lasu, prezentuje różne gatunki grzybów i opowiada o pięknie natury. Miłością do grzybów zarazili ją rodzice, z którymi już jako dziecko chodziła do lasu. Dziś nieustannie poszerza swoją wiedzę, przemierzając setki kilometrów po lasach i dzieląc się doświadczeniem z rosnącą społecznością miłośników grzybów. Należy również do Polskiego Towarzystwa Mykologicznego.

  • autor: Krzysztof
  • dodano: 24-05-2026
  • w kategorii Wywiad
Wywiad z Marianną Kasperczyk - Pieprznik.pl

Miłość do grzybów wyniosła Pani z domu - czego nauczyły Panią pierwsze wyprawy do lasu z rodzicami?

Niewiele pamiętam z tamtych czasów, ale jestem pewna, że te pierwsze wyprawy zaszczepiły we mnie miłość do lasu i przyrody. Ukształtowały mnie. Pewnie gdyby rodzice lepili garnki i kubki, dziś miałabym kanał o tym😉

Pamięta Pani moment, w którym zwykłe chodzenie na grzyby zamieniło się w prawdziwą pasję?

To nie był jeden konkretny moment w życiu, to był proces. Zawsze uwielbiałam spędzać czas w lesie. Jednak bardzo długo rozróżniałam tylko podstawowe gatunki grzybów i to mi wystarczało. W wieku 19 lat wyprowadziłam się z rodzinnych stron na studia do Wrocławia, parę lat później założyłam rodzinę. 

Trudno mi w to teraz uwierzyć, ale las zszedł na drugi - albo i dalszy plan. Dodatkowo po wyprowadzce z lubuskiego, zupełnie nie mogłam zakolegować się z dolnośląskimi lasami! Co one takie liściaste? Akceptowałam tylko te miejsca, które przypominały mi rodzinny Gubin i Kosarzyn. Czyli monokultury sosnowe :D

Nie pamiętam kiedy dokładnie „przeprosiłam się z lasem”. Zaczęliśmy jeździć sporo rodzinnie, ale wciąż jedynie rekreacyjnie.

Na swojego prywatnego facebooka wrzucałam prawie wyłącznie zdjęcia grzybów i pamiętam jak moja kuzynka powiedziała - powinnaś założyć bloga! Od razu podpaliłam się do tego pomysłu. Chwilę potem powstał pieprznik.pl

Równocześnie podopisywałam się do wielu grup grzybowych na facebooku, zaczęłam stopniowo poznawać coraz więcej gatunków grzybów, a także znawców ze świata mykologii.  Ze 2 lata prowadziłam bloga i fanpage na facebooku i instagramie, potem odpaliłam też kanał na youtubie. Równocześnie przez cały czas uczyłam się coraz więcej o grzybach. 

Pomalutku przybywało obserwatorów i zaczęli dawać znać, że uczą się z moich postów i filmów. Dawało mi to zachętę do robienia coraz większej ilości materiałów, w miarę możliwości jak najbardziej przydatnych.

Od kilku lat działam gównie na youtubie i na facebooku.

Co najbardziej fascynuje Panią dziś w świecie grzybów - ich wygląd, tajemniczość, różnorodność, a może coś jeszcze?

Wygląd! I to że trzeba za nimi gonić! :D 

Uwielbiam układać kolorowe kosze z grzybami, ozdobione polnymi kwiatami, szyszkami czy innymi leśnymi znaleziskami. Wcześniej robiłam też kompozycje poukładane na pniach czy ziemi, nazywałam je graficzkami. Piękno i fotogeniczność grzybów ma dla mnie ogromne znaczenie.

Nie wspomnę oczywiście o tej adrenalinie wynikającej z poszukiwania i znajdowania grzybów! Kręci mnie zarówno koszyk młodych prawdziwków, jak i jeden rzadki okaz, po którego muszę się pofatygować parę setek kilometrów. I nie musi być wcale jadalny.

Mam też frajdę z robienia materiałów edukacyjnych o grzybach.


Czy ma Pani swój ulubiony gatunek grzyba albo taki, którego znalezienie zawsze wywołuje największe emocje?

Przez wiele lat marzyłam o znalezieniu masłoborowika królewskiego. Jak go wreszcie spotkałam, prawie nie mogłam oddychać. Jest to rzadki i przepiękny - różowo-żółty gatunek borowika. Teraz moim wielkim, jeszcze niedoścignionym marzeniem jest żyłkowiec różowawy. To już skrajna rzadkość! Bardzo bym chciała go zobaczyć, sfotografować i nagrać.

Jak chodzi o względy praktyczno-kulinarne, najbardziej cenię borowika szlachetnego, muchomora czerwieniejącego i siedzunia sosnowego. To mój top topów😉

Przemierza Pani dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów po lasach Dolnego Śląska - są miejsca, do których wraca Pani szczególnie chętnie?

Całym sercem kocham Michałkową w Górach Sowich. Jak odkryłam to miejsce kilka lat temu, przepadłam z kretesem! Zaczynam tam jeździć w maju, potem odwiedzam Michałkową regularnie do końca września.

Lubię dużo miejsc na Dolnym Śląsku. Wszystko zależy od pory roku i aktualnie rosnących gatunków grzybów. Uwielbiam też Góry Bystrzyckie, Bory Dolnośląskie, Piękocin koło Milicza, okolice Środy Śląskiej, ale też wiele miejsc we Wrocławiu i pod Wrocławiem.


Jak wygląda Pani idealne wyjście do lasu? Woli Pani samotne wyprawy czy grzybobranie z kimś?

Lubię chodzić sama. Docieram sobie do lasu na 13tą, i siedzę tam do zmroku, robiąc masę zdjęć i filmów. Często zdarza mi się też w lesie zdrzemnąć albo poleżeć nad strumieniem czy pod drzewem. Las całkowicie mnie pochłania, wciąga w swoje leśne opowieści i magię. Nawet w najtrudniejszych chwilach w życiu, w lesie całkowicie się resetuję i zapominam o problemach.

Lubię też chodzić po lesie z moją siostrą Olą, też zapaloną grzybiarą oraz z Jarkiem z kanału Grzybofil, z którym zaliczyliśmy już kilka dłuższych i bardzo udanych wypraw.

Chciałabym żeby kiedyś w leśnych wędrówkach towarzyszył mi ukochany mężczyzna.

W internecie pokazuje Pani nie tylko grzyby, ale też ogromną miłość do natury. Czy las jest dla Pani bardziej odpoczynkiem, ucieczką od codzienności czy czymś jeszcze innym?

Już troszkę wspomniałam o tym wyżej. Las to dla mnie przede wszystkim totalny reset. Zawsze, w każdym jednym przypadku w lesie się oczyszczam, odzyskuję energię i spokój.

Przepadam za całym rytualikiem wyjazdu. Jazdą samochodem, słuchaniem muzyki, a potem godzinami wędrówek z nadzieją na ciekawe znaleziska i przeżycia.

Wokół Pani kanału powstała bardzo zaangażowana społeczność. Co najbardziej ceni Pani w kontakcie z widzami i obserwatorami?

Uwielbiam moją społeczność <3 Wierzę że powstała, bo i ja byłam zawsze zaangażowana😉 Takie rzeczy działają w dwie strony.

Cieszę się, bo widzę, że sporo ludzi czuje, o czym naprawdę jest mój kanał i grzybowa działalność. Wpadają właśnie po tą magię i emocje.
W trudniejszych sytuacjach widzowie i czytelnicy okazują mi ogrom wsparcia. Wręcz szokującą ilość! Bardzo mnie to rozczula i bardzo to doceniam.

Czasem gdy gadam sama do siebie w tym lesie, a właściwie do tego iphona, myślę sobie „A kogo to w ogóle obchodzi?!”. Komentarze pod filmami rozwiewają wątpliwości.


Czy zdarzyło się Pani przeżyć sytuację w lesie, której nigdy Pani nie zapomni?

Kilka razy się zgubiłam i to było przerażające doświadczenie. Zawsze rzucam sobie pinezkę, gdzie mam auto, ale w momencie, gdy mój wewnętrzny kompas podpowiada coś innego niż google maps, jestem wyjątkowo zaniepokojona. Raz zgubiłam się w ulewie, w górach, po zmroku. Już myślałam, że będę musiała spędzić noc w lesie. 

Raz dopadła mnie potężna burza. Pioruny trzaskały mi pod nogami. Tak szczerze to chyba miałam więcej szczęścia niż rozumu.

Kiedyś wczesną wiosną spotkałam wielkie stado dzików, niektóre były ogromne. Uśmiałam się z siebie, bo w pierwszym odruchu zaczęłam ustawiać ISO w aparacie. Na szczęście wygrał zdrowy rozsądek. Postanowiłam się spokojnie oddalić😉

Pani zdjęcia i ujęcia grzybów są naprawdę wyjątkowe - jakim sprzętem fotografuje i nagrywa Pani swoje materiały? Ma Pani swoje sposoby na uchwycenie klimatu lasu?

Dzięki😊 Fimy robię iphonem. Większość zdjęć też iphonem, ale jak chcę sfotografować jakieś ważniejsze dla mnie gatunki i mieć ich lepsze zdjęcia, robię je wtedy Nikonem D500 z makroobiektywem 105mm.

Polecam robienie zdjęć w cieniu, a bardziej magiczne ujęcia można uzyskać w „złotej godzinie”, czyli już późniejszym wieczorem i wcześnie rano, ale o tym rano to tylko słyszałam, bo z reguły docieram do lasu dopiero po południu :D Może ze dwa razy byłam w lesie o świcie.


Czy jest jakiś mit o grzybach, z którym chciałaby się Pani raz na zawsze rozprawić?

Jest sporo mitów na temat grzybów. Najniebezpieczniejszy to chyba ten, że jeżeli jakiś grzyb jest zaatakowany przez ślimaki czy robaki, to i my możemy go jeść. To bzdura! 

Niestety grzyby nie rosną też „jak grzyby po deszczu”. Wiele gatunków pojawia się dopiero dobrych kilkanaście dni po opadach.

Jakich błędów najczęściej dopuszczają się początkujący grzybiarze? Jaką miałaby Pani dla nich radę?

Najważniejsza zasada, nigdy nie jedzmy grzybów, co do których mamy wątpliwości, czy są jadalne. Gra jest niewarta świeczki! 

Z tego co zauważyłam, niektórzy zbierają stare grzyby. Zdarzyło mi się nawet, że ktoś mnie prosił o identyfikację w lesie. Co z tego, że były to gatunki jadalne. Ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Tak jak nie jemy podpsutych warzyw czy innych produktów, tym bardziej nie jedzmy takich grzybów!

Grzyby najlepiej zbierać do wiklinowych koszyków albo chociaż do bawełnianych toreb. Nie do reklamówek czy plastikowych wiader, bo w tych mogą się szybko zepsuć, zwłaszcza w cieplejsze dni. Poza tym przenosząc grzyby w wiklinowych koszykach, pomagamy grzybom porozsiewać zarodniki.

Jeżeli ktoś ma możliwość uczenia się od bardziej doświadczonych grzybiarzy, bardzo polecałabym taką metodę zgłębiania wiedzy o grzybach. Sama bardzo bym chciała mieć możliwość połażenia po lesie od czasu do czasu z kimś, kto zna się na grzybach lepiej niż ja.

Wszystkiego dobrego i udanego sezonu grzybowego 2026!