Przejdź do głównej treści
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Darmowa dostawa od 250 zł
kontakt@dlagrzybiarza.pl
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Wywiad z Blondynka na grzybach

„Blondynka na grzybach” a właściwie Małgorzata Dzirba to grzyboznawczyni z pasją, członkini PTMyk, która od lat edukuje miłośników natury i grzybobrania. W swoich mediach społecznościowych pokazuje fascynujący świat grzybów, dzieli się ciekawostkami z lasu i uczy, jak bezpiecznie odróżniać grzyby jadalne od trujących. Jej profile obserwują już kilkadziesiąt tysięcy osób, które cenią ją za wiedzę, autentyczność i miłość do przyrody.

  • autor: Krzysztof
  • dodano: 28-06-2026
  • w kategorii Wywiad
Wywiad z Blondynka na grzybach

Kiedy zdecydowałaś się rozpocząć działalność w mediach społecznościowych i co skłoniło Cię do podzielenia się swoją pasją z szerszym gronem odbiorców?

Pomysł na dzielenie się pasją narodził się w bardzo trudnym dla mnie momencie, po stracie taty. Potrzebowałam wtedy czegoś, co pozwoli mi oderwać myśli, znaleźć spokój i połączyć się z naturą. Las był dla mnie taką bezpieczną przystanią, a nagrywanie filmów dało mi nową energię i cel. 



Co najbardziej fascynuje Cię w świecie grzybów i sprawia, że wciąż odkrywasz go z taką pasją?

Świat grzybów ma w sobie coś takiego, że im mocniej się w niego zagłębiasz, tym bardziej Cię zaskakuje. Różnorodność gatunków jest po prostu nieskończona i nie da się znać wszystkich - i to w tym jest najpiękniejsze! Każde wyjście do lasu to szansa na odkrycie czegoś nowego. To poznawanie nowych gatunków, ich habitatów i okresów występowania staje się w pewnym sensie pozytywnie uzależniające. Uwielbiam to, jak w lesie wszystko się ze sobą łączy. Dzisiaj, kiedy patrzę na drzewo, na przykład na brzozę, moja głowa od razu analizuje: wiem, jakie grzyby z nią mikoryzują i jakich owocników mogę się w tym miejscu spodziewać.

Jak wygląda droga do zostania grzyboznawczynią w Polsce i czy każdy może spróbować swoich sił?

Formularz zgłoszeniowy może wysłać każdy, ale nie każdy zostanie przyjęty. Liczba miejsc jest ograniczona do około 40–45 na rok, a taki kurs organizowany jest tylko raz w roku pod Poznaniem. Chętnych zawsze jest bardzo dużo, więc decyduje kolejność zgłoszeń. Sama pamiętam, jak codziennie po kilka razy odświeżałam stronę Sanepidu, aby sprawdzić, czy ruszyły zapisy, bo bardzo mi zależało, żeby się dostać. Warto też wiedzieć, że w pierwszej kolejności pierwszeństwo mają pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznych, a dopiero później pasjonaci, dlatego zdobycie miejsca bywa trudne i niektórzy moi znajomi próbowali bezskutecznie kilka razy.

Czy egzamin na grzyboznawcę był trudny? Co było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas nauki?

Ogólnie materiału do opanowania było bardzo dużo. Co ciekawe, największym wyzwaniem wcale nie była sama nauka o grzybach, ale właśnie te wszystkie ustawy, procedury i przepisy prawne - czyli typowo urzędowe sprawy, które trzeba było po prostu zapamiętać.

A czy sam egzamin był trudny? nie należał do najłatwiejszych. Składał się z dwóch części: teoretycznej oraz praktycznej. Żeby w ogóle to zaliczyć i zdobyć uprawnienia, trzeba było osiągnąć określony próg punktowy z każdej z nich, co kosztowało sporo stresu.

Czy nowoczesne technologie towarzyszą Ci podczas grzybobrania? Czy korzystasz z aplikacji wspierających lokalizowanie stanowisk lub rozpoznawanie gatunków?

Nie korzystam z gotowych map z zaznaczonymi miejscami na grzyby, bo dla mnie całą frajdą jest samodzielne poszukiwanie nowych stanowisk. Zamiast tego kieruję się po prostu drzewostanem. Pomaga mi w tym aplikacja mBDL, w której sprawdzam, gdzie rosną konkretne gatunki drzew - na przykład buki - i to tam jadę szukać borowików. Nawet kiedy jestem w zupełnie obcym miejscu, ta aplikacja pozwala mi przeanalizować las i wytypować, gdzie mogą pojawić się grzyby, którymi akurat jestem zainteresowana.

Nie potrzebuję więc typowych aplikacji grzybiarskich, bo to właśnie odkrywanie lasu daje mi największą satysfakcję. Do nawigacji używam zwykłej mapy, a jeśli chodzi o identyfikację owocników - gdy mam jakąś wątpliwość, po prostu pytam moich wykwalifikowanych znajomych, którzy zawsze służą mi trafną podpowiedzią.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś znaleźć bardzo rzadki albo wyjątkowo nietypowy grzyb?

Jeśli chodzi o te ekstremalnie rzadkie gatunki, to samej nie udało mi się jeszcze takiego znaleźć, choć bywałam świadkiem takich znalezisk. Natomiast jeśli mowa o grzybach nietypowych, to naprawdę trudno mi wskazać jeden konkretny okaz. Świat grzybów tak bardzo mnie pochłania i fascynuje, że dla mnie niemal każdy gatunek ma w sobie coś wyjątkowego. Przy tak ogromnej różnorodności, granica tego co zwyczajne, a co nietypowe, po prostu się zaciera - w lesie właściwie wszystko potrafi zaskoczyć.

Czy masz swój ulubiony gatunek grzyba - zarówno pod względem wyglądu, jak i smaku?

Pod względem wyglądu mam dwóch zdecydowanych faworytów. Pierwszy z nich to muchomor czerwony. Od dziecka mnie fascynował. Wygląda po prostu bajecznie, jest przepiękny. Drugim ulubieńcem jest borowik sosnowy. Dla mnie to jeden z najurodziwszych gatunków grzybów z rodziny borowikowatych w Polsce. Uwielbiam je również pod względem kulinarnym, dlatego że są wyjątkowo twarde i jędrne.

Jeśli chodzi o smak, moje podniebienie podbija siedzuń sosnowy - smażony na maśle jest po prostu wyborny :) Co prawda jego dokładne oczyszczenie z igieł i ziemi to wyższy level trudności, ale smak jest w stu procentach wart tej pracy. W moim top 3 najlepszych smakowo grzybów, obok siedzunia i borowika sosnowego, koniecznie musi się również znaleźć smardz stożkowaty.

W swoich materiałach często pokazujesz las i naturę - czy grzyby stały się też pretekstem do podróży po Polsce lub świecie?

Jeśli chodzi o wyjazdy zagraniczne, same podróże nie są bezpośrednim pretekstem do szukania grzybów, ale moja głowa działa tak, że zawsze i wszędzie mam to na uwadze. Gdy tylko znajdę się w otoczeniu natury, automatycznie przełączam się na tryb poszukiwacza i rozglądam się za nowymi gatunkami. W ten sposób, będąc w Grecji, wypatrzyłam chociażby gwiazdosza czy okratka australijskiego. 

W Polsce sprawa wygląda zupełnie inaczej - tutaj grzyby bardzo często bywają głównym celem moich wyjazdów. Niezwykle chętnie biorę udział w różnego  rodzaju eventach, wystawach czy zlotach grzybowych. To dla mnie genialna okazja, żeby spotkać ludzi, z którymi mogę wspólnie chodzić po lesie, szukać i poznawać zupełnie nowe dla mnie gatunki grzybów.

Jakie miejsca w Polsce poleciłabyś fanom grzybobrania?

Z całego serca polecam moje ukochane Roztocze, z którego pochodzę. To przepiękna, malownicza kraina geograficzna, która rozciąga się w południowo-wschodniej Polsce (obejmuje część Lubelszczyzny oraz Podkarpacia) i ciągnie się aż do granicy z Ukrainą.

To niesamowicie przepiękne, zielone tereny. W tamtejszych kompleksach leśnych przeważają drzewa iglaste, takie jak jodły, sosny, świerki czy modrzewie, ale bez problemu można znaleźć też lasy liściaste – rośnie tam dużo buków i nieco mniej dębów. Każdemu polecam wybranie się na Roztocze, zarówno na wypoczynek, jak i oczywiście na grzyby, bo można tam trafić na mnóstwo wspaniałych gatunków. 

Czy miałaś kiedyś niebezpieczną albo zabawną sytuację podczas wyprawy do lasu?

Poza tym, że zdarza mi się ścigać w lesie z innymi grzybiarzami, nie przypominam sobie zabawnych przygód. Jeśli chodzi o niebezpieczne, to raz w lesie spotkałam dzika, który przez dłuższy czas patrzył mi się prosto w oczy. Na szczęście poszedł sobie w swoją  stronę. Moje wyprawy do lasu głównie przebiegają spokojnie.

Czy media społecznościowe zmieniły sposób, w jaki ludzie podchodzą dziś do grzybobrania?

Szczerze mówiąc, jestem z pokolenia, które nie wie jak to wyglądało kiedyś, więc trudno mi porównywać. Mogę jednak ocenić to, co dzieje się teraz , a dzieje się super rzecz. Uważam, że media społecznościowe, a zwłaszcza różne grupy facebookowe zajmujące się identyfikacją grzybów, to wspaniałe narzędzie do nauki. Choć mykologia to wciąż temat dość niszowy, to dzięki internetowi wiedza staje się błyskawicznie dostępna. Każdy może wrzucić zdjęcie, poradzić się ekspertów i pasjonatów, a to niesamowicie ułatwia bezpieczną naukę i otwiera ludzi na ten fascynujący świat.


Jak często internauci zwracają się do Ciebie z prośbą o rozpoznanie grzybów i jakie są najczęstsze pytania, które otrzymujesz?

Bardzo często! W sezonie jesiennym dostaję po prostu mnóstwo  wiadomości. Najczęściej internauci przysyłają oczywiście zdjęcia owocników z prośbą o identyfikację. Ludzie pytają też o konkretne wskazówki, pisząc na przykład: szukam borowika szlachetnego i nie mogę go znaleźć. Czy ma Pani jakąś radę, gdzie go szukać? Poza tym pojawia się mnóstwo pytań o kulisy moich wypraw do lasu. Ludzie często pytają, czy nie boję się sama chodzić po lesie. No i oczywiście dostaję całą masę zaproszeń, czy nie wybrałabym się z kimś na wspólne grzybobranie. Niestety, ze względu na bardzo ograniczony czas nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć, choć to naprawdę bardzo miłe.

Jaki jest najczęstszy błąd popełniany przez początkujących grzybiarzy?

Dla mnie największym błędem jest brak szacunku do lasu : niszczenie, rozwalanie czy kopanie grzybów, których się nie zna. To mnie najbardziej boli, bo uważam, że wychodząc do lasu, oddanie mu szacunku jest absolutnie najważniejsze.

Kolejnym dużym błędem jest zbieranie hurtowych ilości nieznanych gatunków. Ludzie przynoszą do domu całe kosze, a potem okazuje się, że to na przykład niejadalne goryczaki żółciowe i wszystko ląduje w koszu. To bez sensu. Lepiej zabrać jednego owocnika w celu identyfikacji, a resztę zostawić leśnym zwierzętom. Irytuje mnie też, gdy ktoś po wykręceniu grzyba nie zakopuje po nim dołka - wtedy grzybnia się wysusza, dostają się do niej bakterie i można ją po prostu zniszczyć. Trzeba ten dołek zawsze przykryć. Jeśli chodzi o reklamówki foliowe - sama preferuję koszyk, ale rozumiem, że czasem w drodze wyższej konieczności człowiek zbierze w to co ma. Jednak celowe chodzenie na grzyby z foliówką to błąd bo grzyby się w niej zaparzają.

Jaką jedną zasadę bezpieczeństwa powinna zapamiętać każda osoba wybierająca się na grzyby?

Zasada jest tylko jedna i absolutnie święta: jeśli nie jesteś w stu procentach pewny jakiegoś grzyba, nie zrywaj go, nie zabieraj i pod żadnym pozorem nie jedz! Musisz mieć całkowitą pewność. W Polsce co prawda nie mamy aż tak wielu gatunków śmiertelnie trujących, ale jest sporo takich, które wywołują silne dolegliwości trawienne i również takie, które moga spowodować nieodwracalne uszkodzenia narządów wewnętrznych. Brak pewności można więc przypłacić zdrowiem, a w skrajnych przypadkach nawet życiem.

Słowo na koniec : 

Na koniec chciałabym po prostu życzyć wszystkim: tym początkującym, i tym bardziej doświadczonym grzybiarzom– żeby las był dla Was zawsze miejscem spokoju i radości. Pamiętajmy, że jesteśmy tam tylko gośćmi. Dbajmy o przyrodę, nie niszczmy tego, czego nie znamy, i korzystajmy z mądrości, jaką daje nam dziś internet i grupy wsparcia. Cieszcie się każdym wyjściem, uczcie się nowych gatunków bezpiecznie i do zobaczenia gdzieś na leśnych ścieżkach! :) 🍄‍🟫